Kiedy auto nie ma badań technicznych

Kiedy auto nie ma badań technicznych

2013.04.2212:55wp.pl153 opinie

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/30340/przeglad_techniczny_1_640_marcin_bielecki.jpeg

fot. PAP/Marcin Bielecki

 

Bezpieczeństwo na drogach zależy nie tylko od umiejętności kierowców, warunków pogodowych czy też stanu technicznego dróg. Pojazd, którego stan nie odpowiada podstawowym wymogom, stanowi realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. O tym, które samochody mogą jeździć po naszych drogach, decydują wyniki obowiązkowych badań diagnostycznych. Nie każdy jednak wykonuje je w czasie. Co grozi nam za jazdę bez ważnej pieczątki w dowodzie rejestracyjnym?

Obowiązek posiadania aktualnych badań technicznych wynika z art. 81 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Właściciel pojazdu samochodowego, ciągnika rolniczego, pojazdu wolnobieżnego wchodzącego w skład kolejki turystycznej, motoroweru lub przyczepy jest obowiązany przedstawiać swój pojazd do badania technicznego. O tym, jak często musi być wykonywany przegląd, decyduje wiek pojazdu oraz jego przeznaczenie. W uprzywilejowanej sytuacji znajdują się właściciele nowych aut – na przeprowadzenie pierwszych badań technicznych mają oni czas aż do upływu trzech lat od daty pierwszej rejestracji. Kolejna kontrola musi odbyć się już nie później niż przed upływem dwóch lat od dnia poprzedniego badania. W przypadku pojazdów mających powyżej 5 lat – czyli zdecydowanej większości aut i motocykli jeżdżących po naszych drogach - badania techniczne odbywają się raz do roku.

Istnieje również kilka wyjątków, gdy bez względu na wiek pojazdu, ustawodawca nakłada obowiązek przeprowadzenia corocznych badań. Dotyczy to m.in. pojazdów z instalacją gazową, uprzywilejowanych, służących do nauki jazdy oraz taksówek. Nie ma natomiast konieczności dokonywania przeglądów pojazdów zabytkowych, o ile nie są one wykorzystywane w celach zarobkowych. Nie ma również obowiązku przeprowadzania badań lekkich przyczep o dopuszczalnej masie całkowitej poniżej 750 kg.

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/28780/640-dowod-rejestracyjny.jpeg

(fot. Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Wodnej)

 

Co grozi za poruszanie się pojazdem bez badań technicznych?

Statystyki alarmują, że aż co piąty polski właściciel pojazdu przyjeżdża do stacji kontroli pojazdów po przekroczeniu wyznaczonego terminu badań. Praktyka dobitnie pokazuje, że o wiele taniej jest jednak wykonywać terminowo badania techniczne, niż ponosić konsekwencje ich braku.

Jeśli podczas kontroli drogowej wyszłoby na jaw, że pojazd nie ma ważnych badań technicznych, nieuniknioną konsekwencją jest zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Policjant może ponadto nałożyć mandat karny w wysokości od 20 do 500 zł. Funkcjonariusz zatrzymujący dowód rejestracyjny, wystawia skierowanie ważne przez okres 7 dni.
Pokwitowanie nie stanowi zamiennika dowodu rejestracyjnego. Wydawane jest tylko po to, aby możliwe było dojechanie do stacji kontroli bez konieczności wynajmowania lawety. W niektórych przypadkach policjant może w ogóle nie pozwolić na kontynuowanie jazdy. Dotyczy to głównie sytuacji, gdy od przewidywanego terminu przeglądu minęło już więcej niż kilka tygodni, albo gdy widoczny gołym okiem stan pojazdu daje podstawy do przyjęcia, że auto ewidentnie wymaga interwencji mechanika.

Pamiętajmy, że po upływie wspomnianych 7 dni, pojazd nie ma prawa poruszać się po drogach. Z pewnością nie unikniemy przykrych konsekwencji, kiedy okaże się, że zignorowaliśmy ograniczenia narzucone przez policjanta odbierającego dowód rejestracyjny albo poruszamy się autem, które od dłuższego czasu nie ma ważnego przeglądu. W takiej sytuacji trzeba być przygotowanym na mandat z najwyższej półki, łącznie z ewentualnością odholowania pojazdu na policyjny parking.

Aby odzyskać dowód rejestracyjny, właściciel pojazdu musi przeprowadzić badania techniczne w okręgowej stacji kontroli pojazdów - nie wystarczy udać się do jakiegokolwiek serwisu zajmującego się badaniami technicznymi. Po pomyślnym przejściu przeglądu, wydawane jest zaświadczenie, ważne przez 30 dni, z którym należy się udać do starostwa powiatowego lub wydziału komunikacji urzędu miejskiego, właściwego ze względu na miejsce rejestracji pojazdu.

Odpowiedzialność cywilna

 

Brak ważnego badania technicznego rodzi domniemanie, że auto jest niesprawne. W przypadku polis AC, ogólne warunki ubezpieczenia mogą przewidywać w takim wypadku nawet całkowite wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela i w konsekwencji brak wypłaty odszkodowania.

Przy odpowiedzialności w ramach ubezpieczenia komunikacyjnego OC, gdy poszkodowanym jest kierowca podróżujący autem bez ważnych badań technicznych, ubezpieczyciel może wykorzystać tę okoliczność i stwierdzić, że poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia rozmiaru szkody. Może to pociągnąć za sobą pomniejszenie świadczenia odszkodowawczego wedle uznania ubezpieczyciela. Oczywiście, możliwa jest sytuacja, gdy brak przeglądu technicznego nie ma faktycznie wpływu na zaistnienie oraz rozmiar szkody. W ramach ubezpieczenia OC, to na ubezpieczycielu ciąży ciężar wykazania istnienia związku przyczynowego między brakiem badania technicznego a kolizją.

Gdy do zdarzenia drogowego dochodzi z powodu winy posiadacza pojazdu bez ważnego badania technicznego - towarzystwa ubezpieczeniowe żądają niekiedy zwrotu środków przeznaczonych na likwidację szkody z ubezpieczenia OC w ramach tzw. regresu, aczkolwiek jest to dość kontrowersyjna praktyka. Art. 43 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK wskazuje bowiem na sytuacje, w których ubezpieczyciel ma prawo wystąpić z roszczeniem regresowym. Nie ma tutaj literalnego wskazania przesłanki w postaci braku ważnych badań technicznych. Ponadto przepisy dotyczące regresu odnoszą się kierującego pojazdem, zaś obowiązek wykonania badań technicznych spoczywa na właścicielu pojazdu. Niektóre zakłady ubezpieczeń uznają jednak, że spowodowanie szkody niesprawnym pojazdem przez kierującego (który jednocześnie jest właścicielem) będzie umyślnym działaniem, wskazywanym jako ustawowa przesłanka pozwalająca na zastosowanie instytucji regresu ubezpieczeniowego.

Piotr Protasiuk, Omega Kancelarie Prawne Sp. z o. o.